Alicja w Krainie Czarów – bajka do czytania cz. 1
20 stycznia 2026 14 min czytania

Alicja w Krainie Czarów – bajka do czytania cz. 1

Przeczytaj całą bajkę „Alicja w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla w autorskiej adaptacji dla dzieci. To uwspółcześniona wersja klasycznej opowieści, napisana prostym i przystępnym językiem, idealna do samodzielnego czytania lub wspólnej lektury z dziećmi w każdym wieku. Bajka rozwija wyobraźnię, uczy uważności i zaprasza do świata pełnego niezwykłych postaci, humoru i mądrych refleksji.

Spis treści

Kliknij, aby zobaczyć część drugą

Kliknij, aby zobaczyć część trzecią

Początek przygody

Było leniwe, letnie popołudnie. Alicja i jej siostra najpierw bawiły się w domu, ale potem mama powiedziała, że mają iść pobiegać w ogrodzie. Alicja widziała, jak jej siostra po kryjomu bierze książkę ze stoliczka i ukrywa ją pod kocem. Bierze też dzbanek soku, dwie szklanki i wędruje do ogrodu. Nawet się nie obejrzała za Alicją. 

– No to się już ze mną nie pobawi – powiedziała do siebie Alicja i zrezygnowana poczłapała za siostrą. 

– Poczytasz mi? – zaproponowała dosiadając się do niej. 

– Nie – usłyszała zniecierpliwiony głos siostry.

– A o czym czytasz? – próbowała jeszcze ostatnich sił Alicja.

– O niczym.

To był koniec rozmowy. Alicja leżała, wpatrywała się w kołyszące gałęzie drzew i obłoki na niebie. Lato było gorące, a promienie słońca tak jaskrawe, że aż musiała mrużyć oczy. Nagle coś zamigotało pośród krzewów. – To chyba słońce – pomyślała. Zaczęła się jednak uważnie przypatrywać, co takiego się dzieje pod krzakiem róż. Jakie było jej zdziwienie, gdy nagle tuż obok niej, biegnąc od strony róż, pojawił się… Biały Królik. Ale nie był to byle jaki, zwykły królik. To był Królik ubrany w kamizelkę, a z kieszonki tej kamizelki co rusz wyciągał zegarek na łańcuszku. Zerkał nerwowo na godzinę i mamrotał do siebie: Oj, moi kochani, spóźnię się! 

Gdyby to był inny dzień, pewnie Alicja przestraszyłaby się – przecież mówiący królik to niezwykła sytuacja. Może nawet przerwałaby siostrze czytanie? Ale w tym momencie pomyślała tylko, że najważniejsze jest wiedzieć, gdzie biegnie biała postać. Wstała więc szybciutko i puściła się w pogoń za Białym Królikiem. Nagle Królik zniknął jej z oczu. W jednej sekundzie, kątem oka dostrzegła, że wskoczył do króliczej nory, więc nie namyślając się zbytnio, wskoczyła tam za nim. 

Jeśli myślicie, że królicza nora to mała dziurka w ziemi, to się mylicie! Był to rodzaj korytarza, ale takiego, który prowadzi w dół – jak studnia. Albo raczej – jak winda, która jedzie w dół. Alicja upadała powoli, bujała się bardziej niż spadała, dlatego mogła dostrzec wiele różnych rzeczy: były tam szafy z książkami, półki z przeróżnymi przedmiotami, mapy, a nawet słoiczki z konfiturami. Alicja zdążyła wziąć sobie jeden. A że najbardziej lubiła konfiturę z pomarańczy, wybrała właśnie taki słoiczek. Ku jej rozczarowaniu, marmoladę już ktoś wyjadł. Odłożyła więc grzecznie puste opakowanie na jedną z mijanych półek. Alicja spadała dalej i dalej, ale gdy tylko spojrzała w dół, widziała ciąg szaf, szuflad i małych drzwi. Kiedy to się skończy? – pomyślała, bo zaczęła się robić senna. Niespodziewanie upadła na miękki dywan. – Oj, to nie dywan, to tylko gałązki i liście! Alicja wstała, otrzepała sukienkę i rozejrzała się dookoła. 

Zamknięte drzwi 

Znalazła się w ciemnym korytarzu, z którego wychodziło na świat tylko jedno malutkie okno. Wyjrzała przez nie: wokół rozpościerał się piękny ogród, jakby królewski: równo przystrzyżone trawniki, krzewy, wielkie donice z kwiatami. Alicja ucieszyła się bardzo – wreszcie wyjdzie z tego mrocznego korytarza. Rozejrzała się i wtedy zobaczyła, że korytarz ma wiele małych, miniaturowych drzwi. – Nie wiem, które prowadzą do ogrodu. Sprawdzę to! – postanowiła. Ale i tutaj czekała ją niespodzianka. Drzwi były zamknięte. – Muszę znaleźć klucze i tak wydostanę się do ogrodu. Muszę go zobaczyć! – pomyślała. To musiał być zupełnie zwariowany dzień, bo gdy tylko ta myśl przeszła jej przez głowę, zobaczyła w korytarzu stolik, na którym leżał złoty kluczyk. Alicja porwała go najszybciej, jak mogła – bo przecież tak bardzo, bardzo chciała już być w ogrodzie! Podbiegła do pierwszych z brzegu drzwi i wsadziła kluczyk do zamka. Usłyszała cichutkie klik i… jaka ulga – drzwi z łatwością się otworzyły. Świeże powietrze i strumień światła wpadły do ciemnego korytarza. Jednak Alicja nie zauważyła wcześniej jednego – mianowicie, że jest za duża i nie da rady przecisnąć się przez miniaturowe drzwi. Ani te, ani żadne w tym korytarzu. Były tak malutkie, a ona mogła przez nie przełożyć tylko dłoń! 

Buteleczka z napisem: WYPIJ MNIE

Wyobraź sobie, że jesteś taka/ taaaki wielki! Stół sięga ci do kolan, a głową uderzasz o sufit! Nie możesz się ruszyć, wszystko wokół rozbijasz przy najmniejszym geście. Alicja poczuła się uwięziona. Zerknęła kątem oka i dostrzegła, że tam, gdzie był złoty kluczyk, teraz stoi buteleczka, na której jest napisane: WYPIJ MNIE. Co byś zrobił w tej sytuacji? Alicja poczuła, że nie ma wyjścia i z drżącym sercem wypiła zawartość tajemniczej buteleczki. Ale nie zrobiła tego od razu. Przyjrzała się dobrze buteleczce, czy nie ma przypadkiem na niej napisu TRUCIZNA. Wiedziała, że nie można tak po prostu wypijać zawartości nieznanych buteleczek. Ale obejrzała ją dokładnie i stwierdziła, że tym razem spróbuje. Zrobiła najpierw łyczek. – Dobre – pomyślała. Poczuła nagle, że się zmniejsza: sukienka stała się za duża, jakby przymierzała sukienkę swojej mamy, buty spadły jej przy pierwszym kroku. – Zwijam się! – uśmiechnęła się do samej siebie. Co za miłe uczucie zwijać się jak luneta! W tym samym momencie uświadomiła sobie, że złoty kluczyk został na stoliku! – Nie dosięgnę do kluczyka!  – Alicja poczuła, że ma płacz na końcu nosa.

Ciasteczko z napisem: ZJEDZ MNIE

Usiadła pod stolikiem i dostrzegła, że leży tam małe, szklane pudełeczko. Otworzyła je, oczywiście. Na dnie leżało ciasteczko z napisem ZJEDZ MNIE. – To mnie uratuje! – ucieszyła się Alicja. Schrupała ciasteczko i poczuła w tej samej chwili, że z powrotem zaczyna rosnąć. – Jakby to było być żyrafą? – zastanawiała się Alicja rozciągając się. Żyrafa ma taką dłuuugą szyję, jak ja! Ale cóż to… Znowu to samo! Trzymając złoty kluczyk w dłoni przypomniała sobie, że z takim wzrostem nie przejdzie przez drzwi! 

To już było za dużo. Alicja rozpłakała się. A że nie było nikogo, kto mógłby jej pomóc, rozszlochała się na dobre. Z jej oczu płynął potok łez, których za nic już nie mogła powstrzymać. Płakała i płakała. Pewnie znasz to uczucie, kiedy chciałbyś już przestać płakać, ale łzy leją się same, a żal powraca jak morska fala? Płaczesz, chcesz przestać, ale zaczynasz znowu…? Tak właśnie płakała Alicja. W efekcie zalała korytarz swoimi łzami. Czuła się zupełnie samotna i zupełnie bezradna. Wciąż zdawało się jej, że rośnie. Przez łzy nie widziała już swoich stóp, tak były daleko! – Będę pisać do nich kartki na święta! – pomyślała Alicja i jakoś ta śmieszna myśl pocieszyła ją. Humor jednak poprawił się jej jeszcze bardziej, gdy dostrzegła znajomą postać. Przez korytarz, przeskakując kałuże łez, jakby było po wielkiej ulewie, biegł Biały Królik. Znowu mamrotał do siebie: – Och, spóźnię się! Co zrobi Królowa, jak się spóźnię na spotkanie z nią? Wasza Wysokość… – paplał bez ładu i składu – Wasza Wysokość, proszę ściąć mi głowę! 

Biały Królik gubi wachlarz i rękawiczki

– Proszę pana – zaczęła Alicja nieśmiało. Ale Królik w popłochu spojrzał na nią, jakby zobaczył samą Królową, która ma właśnie ściąć mu głowę. Puścił się pędem w głąb korytarza. Alicja westchnęła… Zostanie tu już sama na całą wieczność! Nagle zobaczyła, że coś leży na ziemi. Były to białe rękawiczki i wachlarz. Alicja podniosła je. Musiały należeć do Królika, zgubił je uciekając. Nie widziała ich tu wcześniej. W korytarzu było gorąco – może od płaczu albo od tego, że przecież była taka wielka, a korytarz taki malutki i wąski. Zaczęła się wachlować i rozmyślać. – Kim ja właściwie jestem? – zastanawiała się. – Już zupełnie nie wiem. Raz jestem duża, potem mała i znowu duża. Może już nie jestem Alicją? Może jestem inną dziewczynką? – myślała. 

Zrobiło się jej przyjemniej i chłodniej od ciągłego wachlowania się. Snując swoje rozważania, jak to w istocie ma na imię i czy jest dalej Alicją, czy może już kimś innym, bez namysłu wsunęła białą rękawiczkę na rękę i spostrzegła, że zmalała!  – Oj, nie mogę zniknąć zupełnie – stwierdziła i wypuściła wachlarz, bo to on był przyczyną jej zmniejszania się. – Dobrze, że nie zmniejszyłam się nieodwracalnie! 

Morze łez

Była teraz znowu malutka, nie większa niż… – A co to za dziwne stworzenie? – zapytała samą siebie. Z oddali zobaczyła, jak przebierając łapkami, zanurzona po szyję, płynie w potoku jej łez, mała myszka. – Niż mysz – dokończyła Alicja. 

– Pani myszko! – zagaiła rozmowę Alicja. Ale zwierzątko płynęło zawzięcie i nie zwracało na dziewczynkę najmniejszej uwagi. – Pani myszko! – wrzasnęła Alicja przekonana, że mysz jest ostatnią szansą na wydostanie się z tego przedziwnego miejsca. – Pewnie nie rozumie po polsku – stwierdziła Alicja. – Czego to ja się uczyłam ostatnio? Jak to było? Gdzie jeist móje koteczek? – wysepleniła po francusku Alicja. 

– Wiesz, jesteś po prostu bezczelna! Mówić do mnie o kotach! Co za niewychowana osoba! – parsknęła mysz. 

– Przepraszam najmocniej, myślałam, że pani nie mówi po polsku!

– Dlatego zaczęłaś mnie straszyć kotem? – mysz wydawała się urażona i zła.

– Nie, to nieporozumienie! – próbowała tłumaczyć się Alicja. – Nie o to mi chodziło!

Ale mysz popłynęła już dalej. Alicja nie została jednak sama, bo w morzu łez, które wypłakała, płynęły także inne zwierzęta: kaczki, papugi, małe orły i wiele, wiele innych stworzeń. Alicja popłynęła więc do brzegu, a całe towarzystwo – nie wiedzieć czemu – popłynęło za nią. 

Tekst: dr Katarzyna Bocian – www.przyjemnosc-czytania.pl
Ilustracje: Blanche McManus 1899r.

Ilustracja dodatkowa: Małgosia Bocian

Ilustracja w headerze: Jessie Willcox Smith, 1923r.

Pytania do bajki

Na początku Alicja spotkała Białego Królika, który bardzo się spieszył.
Po wypiciu napoju Alicja zaczęła się zmniejszać.
Po zjedzeniu ciasteczka Alicja zaczęła rosnąć.
Alicja czuła się smutna, bezradna i samotna.

Udostępnij tę bajkę

Facebook Twitter LinkedIn

Nasze najnowsze produkty: