Kopciuszek – bajka do czytania na dobranoc
W dalekim królestwie, tuż pod murami małego miasteczka, stał drewniany domek. Mieszkała w nim młoda dziewczyna wraz ze swoimi rodzicami. Ile było tam radości! Każdy dzień wypełniały śmiech i gwar wspólnych rozmów. Jednak pewnej zimy wszystko się zmieniło. Mama dziewczynki ciężko zachorowała, a niedługo potem odeszła do nieba.
Po pewnym czasie ojciec ożenił się ponownie. Nowa żona wprowadziła się do domu razem ze swoimi dwiema córkami. Była surowa i wymagająca, a przyrodnie siostry dziewczynki wcale nie chciały pomagać w domowych obowiązkach, tylko całymi dniami stroiły się przed lustrem.
W przeciwieństwie do nich dziewczyna starała się być grzeczna i pomocna, dlatego macocha kazała jej prać, gotować i sprzątać. Wkrótce zaczęto nazywać ją Kopciuszkiem, ponieważ często siadała do stołu w fartuszku pobrudzonym popiołem z kominka.
Pewnego dnia w królestwie ogłoszono bal. Zaproszono na niego wszystkich poddanych, lecz największą radość sprawiono młodym dziewczętom z okolicy, które wiedziały, że tutejszy książę właśnie szuka dla siebie żony. Nie umknęło to także uwadze macochy i jej córek. Od razu zaczęły z zapałem przeglądać swoje suknie i planować, jak zaimponują księciu.
– Na pewno wybierze mnie! – mówiła jedna, poprawiając włosy.
– Zapomnij! Przecież jestem od ciebie dużo ładniejsza – przechwalała się druga.
Kopciuszek przysłuchiwała się tym rozmowom z boku i choć bardzo chciała pójść na bal, wiedziała, że okrutne siostry na pewno jej na to nie pozwolą.
– Ach, w takim zamku musi być naprawdę wspaniale. Piękne komnaty, cudowna muzyka, eleganccy goście. Gdybym tylko mogła choć na chwilę się tam pojawić… – westchnęła cicho, poprawiając swój fartuszek.
Wkrótce macocha z córkami odjechały, a Kopciuszek została w domu sama. Krzątała się po kuchni, zbierając talerze, gdy nagle całe pomieszczenie rozbłysło jasnym światłem. Tuż przed nią stanęła mała, uśmiechnięta postać.
– Dzień dobry, Kopciuszku! – powiedziała radośnie. – Jestem twoją wróżką chrzestną i pomogę ci dziś pójść na bal!
Wróżka machnęła różdżką, a fartuszek Kopciuszka w jednej chwili zamienił się w lśniącą suknię balową, zaś stare trzewiki w szklane pantofelki. Zza okna dobiegł tętent kopyt i oczom dziewczyny ukazała się wspaniała karoca zaprzęgnięta w cztery konie. Kopciuszek nie mogła uwierzyć własnym oczom.
– Wróżko chrzestna, jak ja mogę ci się odwdzięczyć? – zapytała nieśmiało.
– To prezent, kochanie – odpowiedziała wróżka. – Pamiętaj tylko, że o północy czar pryśnie. Wróć więc na czas i baw się wspaniale!
Kopciuszek podziękowała i wsiadła do karety. Czuła, że właśnie zaczyna się najpiękniejsza przygoda jej życia. Gdy dotarła do zamku, zachwyciła ją wielka sala pełna kryształowych żyrandoli, a muzyka była tak piękna, że nogi same rwały jej się do tańca. Nagle wszystko ucichło — na parkiet wszedł książę. Gdy tylko zobaczył Kopciuszka, od razu poprosił ją do tańca. Godziny mijały niepostrzeżenie, a książę nie odstępował jej ani na krok.
W pewnej chwili dziewczyna spojrzała na zegar. Zbliżała się północ.
– Muszę już iść! – zawołała i wybiegła z zamku.
Książę próbował ją dogonić, lecz Kopciuszek zniknęła w tłumie gości. Na schodach zauważył jednak zgubiony pantofelek. Był dokładnie taki sam, jak ten, który miała na sobie tajemnicza dziewczyna.
Następnego ranka całe królestwo ruszyło na poszukiwania właścicielki bucika. Straż książęca pukała do każdego domu, każąc wszystkim dziewczętom mierzyć pantofelek. Na próżno! Żadna nie potrafiła włożyć stopy w tak smukły bucik. W końcu strażnicy dotarli do domu Kopciuszka.
– To na pewno jedna z nas! – wołały macocha i jej córki.
Jednak żadna z nich nie zdołała założyć pantofelka.
– Czy to wszystkie mieszkanki tego domu? – zapytał strażnik.
– Tak – odparła pewnie macocha.
– Jeszcze ja tu mieszkam – odezwała się nieśmiało Kopciuszek.
Strażnik ukląkł przed nią, założył bucik na jej stopę, a pantofelek pasował idealnie. Zdumione siostry zaczęły krzyczeć jedna przez drugą:
– To niemożliwe!
– Przecież nawet nie była na balu!
Strażnicy nie zwracali na to uwagi i zabrali Kopciuszka do zamku. Książę nie krył radości. Gdy tylko zobaczył Kopciuszka, od razu rozpoznał w niej tajemniczą dziewczynę z balu.
Niedługo później odbyło się huczne wesele, na które zaproszono całe królestwo. Przybyły także macocha i jej córki, które z zazdrością patrzyły na nową królewnę. Wtedy ojciec Kopciuszka wreszcie zrozumiał, jak niesprawiedliwie traktowano jego córeczkę, i kazał macosze wraz z jej córkami opuścić dom.
A Kopciuszek? Została sprawiedliwą i mądrą królową. Nigdy nie patrzyła na nikogo z góry, i chętnie pomagała innym. I właśnie dlatego do dziś wspomina się ją z uśmiechem w całym królestwie.
Tekst: Agnieszka Kijowska
Ilustracja: Ludwig Richter, 1853