Brzydkie kaczątko – Bajka do czytania na dobranoc
Zapowiadał się ciepły, letni dzień. Od samego rana niebo było bezchmurne, a słońce świeciło jasno, jakby chciało ogłosić całej okolicy, że w małej wiosce, niedaleko stawu, wydarzyło się coś niezwykłego. Właśnie tam przyszły na świat małe kaczątka.
Szczęśliwa kacza mama obserwowała żółciutkie, puchate kuleczki, które wtulały się w nią, poznając pierwsze podmuchy wiatru i ciepłe promienie słońca. Zauważyła jednak, że wśród nich jest jedno kaczątko inne niż pozostałe: duże, szare i zupełnie niepodobne do swoich sióstr i braci.
– Nie martw się, kochanie – szepnęła mama. – Pod moimi skrzydłami starczy miejsca dla wszystkich.
Tygodnie mijały, a małe kaczątka poznawały świat, siebie nawzajem i inne zwierzęta z zagrody. Szare kaczątko nie czuło się dobrze w ich towarzystwie. Cały czas śmiali się z koloru jego piórek i dłuższej szyi.
– Ale jesteś brzydki! – wołali. – Brzydkie kaczątko!

Mama starała się go bronić, ale gdy tylko odchodziła, pozostali dokuczali mu od nowa.
Pewnego dnia kaczątko poczuło się bardzo smutne i niechciane. Postanowiło odejść i poszukać nowych przyjaciół. Nie myśląc długo, ruszyło w drogę, zostawiając zagrodę i staw za sobą.
Maluch wędrował przez wiele tygodni. Przechodził przez lasy pełne jesiennych liści, widział łąki pełne zbóż, mijał rwące rzeki i błyszczące jeziora. Wciąż nie czuł, że dotarł do właściwego miejsca i nie wiedział nawet, dokąd dokładnie zmierza. Wieczorami chował się wśród trzcin przy wodzie razem z rybami, żabami i innymi wodnymi stworzeniami. Poznawał nowe zwierzęta. Jedne podpowiadały mu drogę, a inne przepędzały z krzykiem.

Nadeszła długa i mroźna zima. Puszysty, biały śnieg sprawiał, że kaczątku coraz trudniej było wędrować. Wszystkie zwierzęta gdzieś się pochowały i maluch czuł się zupełnie samotny. Tylko czasem dzięcioł stuknął w drzewo albo wróbel przysiadł w poszukiwaniu ziaren w zmarzniętej ziemi. Często chodził głodny, a nocami marzł i zastanawiał się, co będzie dalej.
Na szczęście pewnego poranka obudziło go pierwsze wiosenne słońce. Skrzydła rozgrzały się od promieni, a świat znów zaczął nabierać kolorów. Szczęśliwe kaczątko postanowiło pierwszy raz od dawna popływać. Podreptało nad jezioro i zobaczyło lśniącą wodę, piękną jak nigdy dotąd. Stanęło nad brzegiem i spojrzało na swoje odbicie.
– Kto to jest? – wyszeptało ze zdziwieniem. – Czy to ja?
W wodzie zamiast szarego stworzenia widać było pięknego białego łabędzia.
– Jestem piękny! – zawołało kaczątko z radością.
Wtem usłyszało łopot skrzydeł i zobaczyło nad wodą białe, lśniące łabędzie.
– Witaj w naszym jeziorze! – przywitał je jeden z nich, uśmiechając się serdecznie.
Kaczątko otworzyło oczy ze zdziwienia i zachwytu.
– Ale… jakie piękne! – wyszeptało. – Czy ja też mogę być taki jak wy?
– Oczywiście! Jesteś jednym z nas! – usłyszało w odpowiedzi.
Od tej pory Brzydkie Kaczątko mieszkało nad jeziorem razem z nowymi przyjaciółmi. Nikt już nie nazywał go brzydkim, bo było szczęśliwe i dumne, że w końcu znalazło swoje miejsce na świecie. A co najważniejsze, zrozumiało, że jest naprawdę wyjątkowe takie, jakie jest.

Tekst: Agnieszka Kijowska
Ilustracje: Hans Tegner, z opowiadania „The Ugly Duckling” autorstwa Hansa Christiana Andersena, 1900r.