Królowa Śniegu – Bajka do czytania na dobranoc
Dawno, dawno temu, w pewnym dużym mieście mieszkała dwójka przyjaciół – Kaj i Gerda. Byli sobie bardzo bliscy i kochali się jak rodzeństwo. Ich domy stały obok siebie, dlatego dzieci codziennie się spotykały, bawiły i opowiadały sobie niesamowite historie. Żadne z nich nie przypuszczało jednak, że wkrótce ich spokojne życie zmieni się z powodu złego, czarodziejskiego lustra.
Pewnego zimowego dnia właśnie to lustro rozbiło się na mnóstwo maleńkich kawałków, tak drobnych, że wielu z nich nie dało się nawet dostrzec. Mroźny wiatr poniósł je po całym świecie. Niektóre z nich, wraz z pierwszym śniegiem, niepostrzeżenie spadły na mieszkańców miasta Kaja i Gerdy.

Dwie takie drobinki trafiły prosto w oko i serce Kaja. Od tego momentu chłopiec bardzo się zmienił. Zawsze uśmiechnięty i radosny, stał się smutny i nieuprzejmy. Przestał cieszyć się wspólnym czasem z Gerdą, obrażał ją i coraz bardziej się od niej oddalał. Jego spojrzenie przesłoniła mroźna mgła, a serce powoli zamieniało się w lód. Jedyną rzeczą, która go interesowała, było obserwowanie zimnych płatków śniegu.
– Kaj, chodź, porzucajmy się śnieżkami! – wołała Gerda.
– Nie chce mi się… idź sama – mruknął chłopiec.
Pewnego bardzo mroźnego dnia, gdy Kaj znów samotnie siedział na podwórku, zobaczył sunące ulicą olbrzymie sanie zaprzężone w cztery śnieżnobiałe konie. Gdy się zatrzymały, spośród futer i koców wyłoniła się piękna postać ubrana w białą suknię i srebrzysty płaszcz. Była to Królowa Śniegu.
– Chcesz pojechać ze mną na przejażdżkę? – zapytała, uśmiechając się.
– Tak – odparł Kaj i podał jej rękę.
Sanie ruszyły, a chłopiec szybko zasnął otulony futrami. Gdy się obudził, zobaczył krainę białą, cichą i pustą. Jedynym wyjątkiem był ogromny lodowy pałac, przed którym stali dwaj strażnicy. Królowa zabrała Kaja do środka i nagle przestała być miła. Posadziła go w kącie wielkiej sali i kazała mu układać słowa z rozsypanych lodowych kawałków. Chłopiec siedział w okropnym zimnie, lecz serce z lodu nie pozwalało mu tego poczuć.

Tymczasem Gerda bardzo tęskniła za Kajem. Nie wiedziała, dokąd poszedł, ale postanowiła go odnaleźć. Wyruszyła w długą i trudną podróż. Szła przez lasy, pola, góry, aż trafiła do śnieżnej krainy. Po drodze spotykała ludzi i zwierzęta. Jedni próbowali ją zatrzymać, inni pomagali, bo widzieli, że dziewczynka ma dobre i czyste serce.
– Czy kiedykolwiek odnajdę Kaja? – martwiła się Gerda.
Po wielu dniach wędrówki dziewczynka dostrzegła w oddali lodowy pałac Królowej Śniegu. Już z daleka poczuła jego chłód i zrozumiała, że to właśnie tam uwięziony jest Kaj. Po kryjomu weszła do środka i zobaczyła chłopca siedzącego samotnie na zimnej posadzce wielkiej sali.
– Kaj, to ja, Gerda! – zawołała, biegnąc do niego, lecz chłopiec nawet nie drgnął.
Gerda przytuliła go mocno, a z oczu poleciały jej łzy. Wielkie, ciepłe krople spadły na serce Kaja i natychmiast zaczęły topić lód. Chłopiec przypomniał sobie wszystko. Dom, ukochaną przyjaciółkę i wspólne zabawy. Jemu także popłynęły łzy, które na zawsze oczyściły jego oczy z odłamków złego lustra. Lodowy pałac zrobił się jaśniejszy od ciepła ich serc.

W tej samej chwili do pałacowej sali wkroczyła Królowa Śniegu. Widząc to wszystko, zatrzymała się w milczeniu i poczuła coś dziwnego. Zrozumiała, że istnieje coś znacznie silniejszego niż mróz – miłość. Bez słowa otworzyła wrota pałacu i pozwoliła dzieciom wrócić do domu.
Kaj i Gerda wrócili do miasteczka cali i zdrowi. Od tej pory wiedzieli, że dobro i przyjaźń są silniejsze niż najzimniejszy mróz, a prawdziwe ciepło, które rodzi się w sercu, potrafi ogrzać nawet najzimniejszą krainę Królowej Śniegu.
Ilustracje: Wikimedia, oryginalne ilustracje do baśni Hansa Christiana Andersena, autorstwa Eleny Ringo, Edmunda Dulac, Carla Offterdingera.
Tekst: Agnieszka Kijowska