Przyjaciel Cień – bajka terapeutyczna ułatwiająca zasypianie
Domyślam się, że dzisiaj miałaś/ miałeś dzień pełen aktywności. Bawiłeś się, rysowałeś, a może lepiłeś z plasteliny? To bardzo ciekawe zabawy, ale jeśli jest ich tyle, ile dzisiaj, to z całą pewnością jesteś już troszkę zmęczony. Przecież to był bardzo długi dzień… Połóż się wygodnie. Poruszaj teraz paluszkami u nóg – czujesz je? Są chłodne, czy już rozgrzały się od kołderki? A teraz dotknij swoich kolan. Takie małe kuleczki, czujesz pod skórą? Są pewnie bardzo zmęczone, bo zginały się przy każdym kroku. Niech leżą już sobie spokojnie i wypoczywają. A paluszki u rąk? Co one dzisiaj nie robiły! Były bardzo pracowite: myły ząbki szczoteczką, rysowały, chwytały kubeczek z piciem, jadły, a może już potrafią same zapiąć sweterek? Z pewnością jednak są wyczerpane do całym dniu. Zamknij teraz oczy, bo chciałabym, abyś sobie coś wyobraził. Gdy nadchodzi wieczór, cały świat kładzie się do snu. Oczywiście, są zwierzątka, które żyją w nocy, ale jest ich bardzo mało. Tak samo ludzie, niektórzy pracują nocą: to lekarze, którzy czuwają, jakby ktoś się nagle rozchorował, piekarze, którzy pieką bułeczki i chleb, aby rano można było zjeść pyszne śniadanie. Ale prócz tych wyjątkowych ludzi, świat cały kładzie się do snu. Wszystkie dzieci kładą się do swoich łóżeczek, nawet babcie i dziadkowie, mamusie i tatusiowe, pani przedszkolanka – wszyscy idą spać. Robi się ciemno, oczy same się zamykają. Nadchodzi noc.
Pewnego razu był sobie jednak chłopiec, który bał się wieczoru i kiedy zaczynało robić się ciemno, zaczynał najbardziej szalone zabawy: rozrzucał klocki, biegał po kuchni i prosił mamę: pobaw się ze mną, pobaw! Czasem nawet budził swoją małą siostrzyczkę, żeby się z nim pobawiła. Mama wtedy była zagniewana. Ale chłopiec nie robił tego specjalnie, ale tylko dlatego, że bardzo, ale to bardzo bał się ciemności.
Kiedy pewnego wieczoru położył się do łóżka, poprosił jak zawsze mamę, aby poczekała, aż zaśnie. Mama przytuliła go mocno, ucałowała w głowę i zapewniła, że zostanie aż do chwili, gdy będzie pewna, aż jej synek będzie smacznie spał.
Ale chłopiec nie mógł zasnąć. Wiercił się i kręcił, przewracał z boku na bok. I nagle, kiedy próbował znaleźć wygodną pozycję, dostrzegł na ścianie cień. – Mamo, patrz! – powiedział z przestrachem. – Widzisz ten straszny cień na ścianie?
– Widzę – odpowiedziała mama. – Poczekajmy i zobaczmy, kto to jest.
Cień był cały czarny, brrr… wydawał się straszny, miał szpiczaste ręce i nogi, a na głowie jakiś dziwny kapelusz. A może …rogi? Chłopiec zakrył głowę kołdrą.
– Mamo, co on robi?
– Wiesz, on chyba bardzo się ciebie przestraszył. To mały chłopiec…
– Oj, nieprawda, to straszny potwór! – odpowiedział z przestrachem.
– No to się przekonajmy – powiedziała mama. I zwracając się do Cienia, zapytała: Jak Ci na imię?
Ale Cień fiknął ze strachu koziołka i wpadł pod łóżko.
– Chyba wpadł ze strachu pod Twoje łóżko – powiedziała mama z uśmiechem.
– Mamo, on teraz zje mnie, kiedy wyskoczy spod tego łóżka! – chłopiec był już tak przerażony, że mimo, że chciał zaczerpnąć oddechu, nie odważył się wyciągnąć głowy spod kołdry.
Ale mama wyciągnęła rękę w ciemność i… złapała Cień. Siedział mały i skulony na jej dłoni i płakał.
Mamie zrobiło się go żal. Pogłaskała go po czarnej główce, a Cień się trochę uspokoił i zerknął na nią z zainteresowaniem.
– Jestem Cień, mieszkam tu niedaleko, a ja i moja rodzina żyjemy w nocy, a w dzień – nagle znikamy. Czyli śpimy.
– Tylko ja się strasznie boję – wyznał jej chłopiec – Cień – jakiegoś wielkoluda potwora, który staje się wielką górą – tu pokazał na jej synka, który siedział przykryty kołdrą. Mówią, że porywa Cienie i je zjada!
– Kochanie, czy jesteś zjadaczem cieni, nic mi o tym nie wiadomo. Wydawało mi się, że najbardziej lubisz naleśniki ze słodkim serem – powiedziała ze śmiechem mama – popatrz, jaki miły Cień!
Chłopiec wyciągnął nos spod kołdry i spojrzał na Cień. Gdy ich spojrzenia się spotkały, obaj chłopcy radośnie się do siebie uśmiechnęli, choć czuć było, że jeszcze troszeczkę się siebie obawiają.
– To nie zjadasz cieni na śniadanie? – zapytał chłopca nieśmiało Cień.
– A ty nie porywasz chłopców do Krainy, w której jest zawsze Straszny Mrok?
Oboje zdziwili się tymi pytaniami. Cień zeskoczył z dłoni mamy na poduszkę i zaczął opowiadać o swojej rodzinie. Ma siostrę, która jest starsza i rzadko chce się z nim bawić. Czasem mu dokucza, ale na ogół to zajmuje się swoimi szkolnymi sprawami. Ma też młodszą siostrę, ale gdy tylko razem wymyślą dobrą zabawę, gdy robi się jasno i trzeba iść spać, to mama się gniewa…
– Oj, ja też tak mam! – wykrzyknął chłopiec odkrywając kołdrę i siadając na posłaniu.
– Kiedyś … – zaczęli równocześnie i roześmiali się serdecznie.
– Widzę, że macie sobie wiele do opowiedzenia – powiedziała mama, ale mój synek musi iść spać.
– Może się umówicie na jutro? Zostawię jutro małą lampkę, żeby widać było wyraźniej Cień, gdy przyjdzie Cię odwiedzić. A teraz – do spania!
– Będę tu siedział, aż zaśniesz – powiedział Cień do chłopca. – A jutro pobawimy się razem, wiesz, tak na niby – powiedział Cień i chłopiec mógłby przysiąc, że zobaczył, jak Cień się uśmiecha.
– Do jutra – powiedział chłopiec zasypiając. – Mam nowego przyjaciela! – pomyślał z radością w sercu i błogo zasnął.
Ty też już pewnie jesteś bardzo zmęczony. Zamknij oczy i wyobraź sobie swojego przyjaciela – Cienia. Może to będzie dziewczynka albo chłopiec? W co moglibyście się razem bawić?
Wyobraź sobie, jak wygląda – jest tyle cieni w ciemnym pokoju. O, tutaj na przykład! Może schował się w szufladzie i tylko czeka, żeby poznać tak fajnego chłopca, jak Ty.
Tekst: dr Katarzyna Bocian – www.przyjemnosc-czytania.pl
Ilustracja: Małgosia Bocian