Trzy małe świnki – bajka do czytania dla dzieci
Była kiedyś na świecie niezwykła kraina. Pełna zielonych łąk i lasów, srebrzystych jezior oraz szumiących rzek. Każdy chciał w niej mieszkać. To właśnie tam, na rozległej polanie stał niewielki domek, w którym mieszkały trzy świnki wraz ze swoją mamą.
Od rana do wieczora z chatki dobiegały najróżniejsze kwiki i hałasy. Raz bracia bawili się w chowanego, innym razem budowali wielką fortecę z gałęzi, a czasem śpiewali tak głośno, że echo niosło ich piosenki po całej okolicy. Mama świnka uwielbiała obserwować swoich dorastających synków. Wiedziała jednak, że zbliża się moment, gdy każdy z nich będzie musiał zbudować własny dom i nauczyć się samodzielności.
Pewnego dnia zebrała świnki przy stole i powiedziała:
– Kochani, już najwyższa pora, abyście ruszyli w świat i zaczęli nowe przygody.
– Ale gdzie będziemy mieszkać? – zapytał najmłodszy.
– Zbudujecie własne domy, każdy swój – odpowiedziała łagodnie mama. – A u mnie zawsze będzie czekać na was kawałek ciasta i kubek kakao, gdy tylko zechcecie mnie odwiedzić.
Trzy świnki spakowały więc swoje rzeczy, czule pożegnały mamę i wyruszyły na poszukiwanie miejsca, w którym mogłyby zbudować nowe chatki.
Szły cały dzień, a noc spędziły na niewielkim wzgórzu, z którego pięknie widać było gwiazdy. Gdy rano się obudziły, ich oczom ukazał się tak wspaniały widok, że od razu postanowiły właśnie tam zbudować swoje domy.
Każdy z braci miał jednak zupełnie inne podejście do pracy. Najmłodszy był rozmarzony i zdecydowanie wolał leżeć w trawie niż szukać materiałów do budowy. Środkowy był sprytny, lecz niecierpliwy. Chciał jak najszybciej skończyć pracę i wrócić do zabawy. Najstarszy natomiast był dokładny i pracowity. Zawsze powtarzał, że warto zrobić coś raz, ale porządnie, nawet jeśli trwa to trochę dłużej.
Najmłodsza świnka postawiła więc domek ze słomy. Był lekki i nie wymagał wiele pracy. Wkrótce pierwsza chatka była gotowa, a świnka położyła się przed nią i zasnęła w błogim rozmarzeniu.
Środkowa świnka nie wierzyła, że słoma wystarczy do budowy domu.
– Moja chatka powstanie z patyków – stwierdziła. – Drewno jest trwalsze niż słoma, a wciąż łatwe i szybkie w budowie.
I rzeczywiście, po krótkim czasie stał już niewielki domek z gałęzi, a świnka zajęła się zabawą.
Tylko najstarszy brat nigdzie się nie spieszył.
– Zbuduję solidny dom z cegieł – powiedział. – Jestem pewien, że będzie trwały i bezpieczny.
Podczas gdy dwie pierwsze świnki bawiły się i odpoczywały, trzecia ciężko pracowała przez wiele dni. W końcu jej domek był gotowy.
Pewnego dnia na wzgórze dotarł potężny, głodny wilk. Świnki już z daleka zobaczyły jego groźną sylwetkę i od razu postanowiły się schować, każda w swoim domku.
Wilk podszedł najpierw do słomianej chatki najmłodszej świnki.
– Świnko, świnko, wpuść mnie do środka! – zawołał donośnym głosem.
– Ani mi się śni! – odpowiedziała dzielnie świnka.
Wtedy wilk nabrał powietrza i z całej siły dmuchnął. Słomiany domek rozpadł się jak domek z kart! Przestraszona świnka uciekła do drewnianego domu swojego brata, a wilk ruszył za nią.
– Świnki, świnki, wpuśćcie mnie do środka! – krzyknęło coraz bardziej rozzłoszczone zwierzę.
– Nigdy! – odpowiedziały przestraszone świnki.
Wilk nabrał powietrza i dmuchnął jeszcze mocniej. Domek z patyków także się rozpadł! W ostatniej chwili świnki pobiegły ile sił w nogach do chatki najstarszego brata. Wilk stanął przed ceglanym domem i po raz kolejny nabrał powietrza.
Dmuchnął pierwszy raz.
Dmuchnął drugi raz.
Dmuchnął trzeci raz.
Ale domek ani drgnął.
Rozzłoszczony wilk postanowił dostać się do środka przez komin. Wdrapał się na dach i zaczął zsuwać się w dół. Sprytne świnki były jednak przygotowane. Postawiły w kominku wielki gar z gorącą wodą. Gdy wilk zsunął się do środka, wpadł prosto do garnka!
Tak zapiszczał i zawył z zaskoczenia, że w jednej chwili wyskoczył z kominka i uciekł do lasu, aż się za nim kurzyło. Od tej pory nikt już go w okolicy nie widział.
Jeszcze tego samego dnia młodsi bracia rozpoczęli budowę własnych, już ceglanych domów. Tym razem nigdzie się nie spieszyli. Najstarszy brat chętnie pomagał im przy pracy, a oni słuchali jego rad bardzo uważnie.
Wkrótce na wzgórzu stały trzy mocne, ceglane domki, a trzy świnki mogły znów bawić się tak głośno, że echo niosło ich kwik po całej okolicy. Od tej pory wiedziały, że lepiej zrobić coś raz, ale porządnie!
Tekst: Agnieszka Kijowska
Ilustracja: haso poprzez Istockphoto